Kacper Kostorz: Serce zabiło dwa razy mocniej
6 czerwca 2017

Finisz I-ligowego sezonu zapadnie na długo w pamięci Kacpra Kostorza. 17-latek zaliczył debiut w pierwszym zespole, a także zdobył premierowego gola dla Górali.

Urodzony 21 sierpnia 1999 roku Kacper Kostorz całą wiosnę spędził w drugim zespole Podbeskidzia, gdzie w rundzie rewanżowej rozegrał  10 spotkań, w których sześciokrotnie wpisywał się na listę strzelców. Od początku maja sprawy nabrały dużego rozpędu. Najpierw otrzymał nominację do treningów z pierwszym zespołem Górali, a w ostatnich dniach zaliczył debiut w I lidze w spotkaniu z Górnikiem Zabrze. Z kolei w starciu z MKS-em Kluczbork spędził na boisku niemal 70 minut, notując w tym czasie premierowe trafienie. Jakie emocje towarzyszyły uczniowi Szkoły Mistrzostwa Sportowego BBTS w pierwszym kontakcie z I-ligową piłką?

Do tej pory występowałeś w drugim zespole Podbeskidzia, gdzie na IV-ligowych boiskach zdobyłeś tej wiosny sześć bramek. Spodziewałeś się, że końcówkę sezonu spędzisz w pierwszym zespole?
Szczerze powiedziawszy nie spodziewałem się takiego obrotu sytuacji. Na każdym treningu w pierwszym zespole daję z siebie 110%, aby pokazać trenerom że można na mnie polegać i jestem bardzo szczęśliwy, że dostałem szansę gry w tych dwóch ostatnich spotkaniach ligowych.

Debiut zaliczyłeś w Zabrzu, gdzie Górale przegrali 0:4… Spore emocje?
To czego doświadczyłem wychodząc na murawę w Zabrzu nie da się opisać. Było to moje pierwsze spotkanie przy tak dużej publiczności, ale po wbiegnięciu na boisko stres minął i skupiłem sie tylko na tym by zagrać dobry mecz.

Z pewnością serce zabiło jeszcze mocniej, kiedy na boisku zastępowałeś kończącego karierę kapitana, Marka Sokołowskiego.
Zmieniając naszego kapitana faktycznie serce biło dwa razy mocniej. Sam fakt kogo zmieniam dodał mi ogromnej motywacji do tego, by zagrać jak najlepszy mecz godnie zastąpić tak ważną osobę, jaką jest pan Marek dla Podbeskidzia.

Potrzebowałeś zaledwie dziesięciu minut na boisku, żeby wpisać się na listę strzelców. Debiut marzenie przed bielską publicznością?
Zgadza się debiut przed bielską publicznością wymarzony, ale na tę bramkę pracował cały zespół tak jak na dwie kolejne, więc brawa należą się całej drużynie.

Wprawdzie I-ligowy sezon dobiegł końca, ale jak widzisz swoją obecność w pierwszym zespole Podbeskidzia w kolejnych rozgrywkach?
Na pewno będę ciężko pracował w trakcie okresu przygotowawczego do kolejnych rozgrywek, a co będzie dalej czas pokaże.

fot. Jakub Ziemianin / tspodbeskidzie.pl


Nowości

Przerwa świąteczna młodzieży

Bramkarze trenowali w Komorowicach

Dorna i Rumak przyjrzą się rocznikowi 2003

CLJ: Druga runda będzie trudniejsza

Rocznik 2002 zaimponował walecznością

Gutowski awansował do „jedynki”



Archiwum