Piłkarskie, rodzinne tradycje
26 maja 2020

Szymon Jarosz to kolejny wychowanek Akademii, który z powodzeniem realizuje się w piłce profesjonalnej.

 

 

W Podbeskidziu spędził całą swoją młodzieńczą karierę. Po udanych występach w Młodej Ekstraklasie oraz w drużynie rezerw, jego ścieżki z klubem rozeszły się. Duży wpływ na jego sportowy rozwój miał trener Wojciech Jarosz, a prywatnie ojciec naszego dzisiejszego rozmówcy. Przed Wami jeden z wiodących zawodników drugoligowej Stali Stalowa Wola, środkowy obrońca, Szymon Jarosz.

 

W Bielsku-Białej spędziłeś większość życia, ale ostatnie lata to już inne rejony kraju. Jak się żyje w Stalowej Woli?

- W Stalowej Woli żyje mi się bardzo dobrze, poznałem tam wielu świetnych ludzi i myślę, że niektóre znajomości będą na całe życie. Klub zapewnił mi super bazę treningowa na najwyższym poziomie oraz bardzo dobrą kadrę trenerską.

Gra na poziomie drugiej ligi to całkiem duże osiągnięcie. Szczególnie, że odgrywasz w zespole ważną role. Zadowala Cię to?

- Liga to już poziom centralny, ale wiadomo, ja jak i drużyna mamy większe aspiracje i chcemy walczyć o wyższe cele, bo 2-ligowy szczebel nas nie zadowala.

Twoja droga do piłki profesjonalnej, nie była łatwa. Trudno było się przebić?

- Moja droga na pewno nie była łatwa. Poza boiskowymi, także kilka innych czynników miało wpływ na moje decyzje. Jednak cały czas się rozwijam i liczę na to, że czekają mnie jeszcze fajne sportowe chwile.

Jakie cechy są konieczne, aby odnieść sukces w sporcie wyczynowym?

- Moim zdaniem, żeby osiągnąć sukces to trzeba przede wszystkim ciężko pracować i być w tym konsekwentnym. Warto również pracować nad swoim podejściem mentalnym, żeby w dorosłej piłce było łatwiej się odnaleźć.

Jak wspominasz czasy w Podbeskidziu? Jesteś wychowankiem klubu.

- Czasy w Podbeskidziu wspominam bardzo dobrze. Oczywiście najlepiej te spędzone w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Mieliśmy super klasę i do dziś mamy ze sobą kontakt i organizujemy spotkania.

Zapewne tata-trener odegrał dużą role w ukształtowaniu Ciebie, nie tylko jako zawodnika. Dzwonisz do taty zapytać o jego spostrzeżenia po meczach?

Oczywiście największy wpływ na ukształtowanie mnie jako zawodnika miał tata. To on był moim pierwszym trenerem. Do dziś pracuje ze mną indywidualnie. Również o decyzjach jakie planuję podjąć zawsze najpierw pytam tatę. W każdej sytuacji mogę liczyć na jego wsparcie. A co do meczy, przeważnie to pierwszy dzwoni tata. Po przegranym spotkaniu raczej rozmowa jest krótka, a po wygranym wiadomo, rozmawia się dużo lepiej, jednak zawsze na następny dzień omawiamy mój występ w meczu.


Nowości

Ekstraklasowy debiut wychowanka

Gramy w weekend 21-22.11.2020

Odrabiamy zaległości

Młodzież na treningach Ekstraklasy!

Rozgrywki Ligi S9 zagościły w Bielsku-Białej

Gramy w weekend 14-15.11.2020r.



Archiwum